MRKS

MIĘDZYZAKŁADOWY ROBOTNICZY KOMITET SAMOOBRONY SPOŁECZNEJ – MRKSS.

Po wprowadzeniu stanu wojennego Edward Mizikowski pracujący w Hucie „Warszawa” po-stanowił zorganizować Robotniczy Komitet Samoobrony Społecznej, którego celem było: po-moc ofiarom represji i ich rodzinom oraz organizowanie oporu przeciw działaniom WRON. E. Mizikowski dążył do wydawania własnego pisma. RKSS wydał pierwszy numer pisma „Głos Wolnego Hutnika” już 13 stycznia 1982r przy czynnym udziale Czesława Bieleckiego a następnie Andrzeja Machalskiego. E. Mizikowski zaczął szukać kontaktów z innymi zakładami pracy.

Jerzy Bogumił zatrudniony w Centrum Naukowo Produkcyjnym Materiałów Elektronicznych wiceprzewodniczący NSZZ „Solidarność” na Domaniewskiej (teren „Tewy”) już 13.12.1981r był na terenie Zakładu, razem z wartownikami oflagował teren. Do strajku nie doszło – zabra-kło kontaktu z resztą zakładów Centrum (zakłady były w pięciu miejscach Warszawy na uli-cach: Konstruktorskiej, Domaniewskiej, Długiej, Zielnej i Wólczyńskiej). Na zebraniu KZ”S” ustalono, że J. Bogumił zajmie się kontaktami z „terenami” i działaniami na zewnątrz zakładu. J. Bogumił na spotkaniu z „terenami” polecił nawiązywanie kontaktów z pobliskimi zakładami. Łączył kontakty i już pod koniec stycznia dysponował grupą ok.25-ciu zakładów tworząc grupę oporu pod swoim kierownictwem. Używał pseudonimu, nawiązał kontakty z grupami kolporta-żowymi, wprowadził prasę do grupy. Udzielał pomocy przy uruchomieniu Radia „S”.

E.Mizikowski spotkał Jarka Kosińskiego, który szedł do J. Bogumiła po kabel koncentryczny dla Radia „S”.J. Kosiński wiedział, że J. Bogumił prowadzi działalność od początku stanu wo-jennego i zaproponował E. Mizikowskiemu spotkanie. Na spotkaniu E. Mizikowski i J. Bogumił zgodzili się, że większa struktura ma więcej możliwości działania, poglądy na dalszą walkę mieli podobne postanowili się połączyć. Po połączeniu mieli kontakt z ponad 40 zakładami, dlatego zmieniono nazwę RKSS na Międzyzakładowy Robotniczy Komitet Samoobrony Społecznej – MRKSS a nazwę pisma z „GWH” na „Głos Wolnego Robotnika”. W lutym 1982r przedstawi-ciele MRKSS w składzie B. Bujak, E. Mizikowski i J. Bogumił byli na rozmowach z ks. Dyrek-torem A. Orszulikiem, którego poinformowano o obecnych i przyszłych planach działania i powiększenia grupy.

Spotkany przez E. Mizikowskiego J. Kosiński powiedział, że jest grupa, która szuka kontaktu. Spotkanie odbyło się na początku kwietnia 1982r w lokalu przy ul. Jaworzyńskiej z udziałem Adama Borowskiego z Porozumienia CDN i E. Mizikowskiego i J. Bogumiła z MRKSS, stwier-dzono, że zgodność celów i metod ich realizacji stwarza podstawy do połączenia obu struktur.

Na spotkaniu pod Katedrą na Starym Mieście J. Bogumił zaproponował B. Bujakowi, żeby re-prezentantem ZM Ursus w nowej strukturze był Roman Bielański, któremu J. Bogumił przekaże 5 zakładów pracy ze swojej grupy, na co po namyśle B. Bujak wyraził zgodę. J. Bogumił dla pionu ZM Ursus przekazał jedną „piątkę” zakładów pod kierownictwem Lidii Stobbe. Roman Bielański nie był członkiem MRKSS.

POROZUMIENIE C D N.

Po 13.12.1981r powstała grupa dyskusyjna złożona z działaczy zawieszonego związku pod kierownictwem Adama Borowskiego, która po nieudanych akcjach protestacyjnych doszła do wniosku, że wszelkie jawne formy protestu nie mają szans powodzenia. Postanowili stworzyć konspiracyjną strukturę organizacyjną w celu dalszego oporu. A. Borowski wymyślił strukturę organizacji działającą w „systemie piątkowym” opartym na największych zakładach pracy War-szawy: Huta „Warszawa”, ZM Ursus, ZM im. M. Nowotko, Fabryka Samochodów Osobowych i Polskich Zakładach Optycznych. Każdy z zakładów wiodących miał mieć kontakty na pięć mniej-szych zakładów pracy.

Rzeczywistość okazała się inna, zakłady „Porozumienia CDN” były skupione w dwóch pionach. Jeden wokół PZO kierowany przez Bogusława Gołębiowskiego, drugi wokół ZM im.M. Nowotko kierowany przez Edwarda Piotrowskiego. W marcu „Porozumienie CDN” skupiało ponad 30-ci zakładów pracy. Pod koniec marca odbyło się zebranie przy ul. Przasnyskiej na którym dokonano podziału funkcji i odpowiedzialności w strukturze. Za piony: Bogusław Gołębiowski i Edward Piotrowski, za kolportaż- Grzegorz Gampel, za poligrafię – Jacek Chmaj, za finanse i zaopatrzenie – Mieczysław Nowak, za biuro i robienie matryc – Tadeusz Wypych. Adam Borowski miał koor-dynować pracę siatki i kontaktować się z zakładami pracy. 31 marca 1982r ukazał się pierwszy numer pisma CDN – pod redakcją Tadeusza Wypycha i Tomasza Sypniewskiego, później dołączył Krzysztof Wolicki – w którym ukazała się informacja o powstaniu „Porozumienia CDN”, które chce wypracować program i sposób działania organizacji tak aby opierał się na oddolnej inicjaty-wie załóg i mógł być konsultowany z władzami Regionu Mazowsze.

16.04.1982r postanowili położyć na Placu Zwycięstwa dla upamiętnienia poległych górników z kopalni „Wujek”, „płytę” z ich nazwiskami. Akcja nie doszła do skutku z powodu przecieku i interwencji ZOMO. A. Borowski dążył do połączenia z innymi grupami oporu i tak na początku kwietnia doszło do spotkania A. Borowskiego z E. Mizikowskim i J. Bogumiłem, które doprowa-dziło do połączenia obu struktur.

MIĘDZYZAKŁADOWY ROBOTNICZY KOMITET „SOLIDARNOŚCI” – MRK”S”.

24.04.1982r w lokalu przy ul. Mozarta 3 doszło do spotkania przedstawicieli obu struktur: Adam Borowski, Bogusław Gołębiowski, Edward Piotrowski i Grzegorz Gampel z „Porozumienia CDN”, Edward Mizikowski, Jerzy Bogumił i Roman Bielański ze strony MRKSS. Podczas spotkania okazało się, że obie struktury mają kontakty wspólnie w tych samych zakładach co zmniejszyło zsumowaną liczbę zakładów. Obie stuktury w zasadzie miały ten sam cel – doprowadzenie do od-wołania stanu wojennego, zwolnienia internowanych i więzionych oraz reaktywację NSZZ „Soli-darność”. W części decydującej o strukturze – przyjęto „piątkowy system” organizacji pionów przy zakładach wiodących. Za pion z zakładami skupionymi wokół CNPME odpowiadał Jerzy Bogumił, za pion Huty „Warszawa” – Edward Mizikowski, za pion PZO – Bogusław Gołębiowski, za pion ZM im. M. Nowotko – Edward Piotrowski, za pion ZM Ursus – Roman Bielański, Adam Borowski był odpowiedzialny za grupy specjalne i działanie służb w strukturze. Przyjęto nazwę nowej struk-tury: Międzyzakładowy Robotniczy Komitet „Solidarności” – MRK”S”. Początkowo wychodziły dwa pisma: „CDN” i „GWR” w których opublikowano komunikat o powstaniu MRK”S”. Pod ko-niec maja 1982r na wspólnym posiedzeniu redakcji doszło do ustalenia, że struktura będzie wyda-wała jedno pismo o nazwie: „CDN – Głos Wolnego Robotnika”, którego pierwszy numer ukazał się w pierwszych dniach czerwca 1982r. Pierwszą decyzją MRK”S” było: zorganizowanie pochodu 1 Maja oraz udziału w obchodach 3 Maja. Decyzja podjęta została wbrew władzom Regionu. Z Placu Zamkowego w Warszawie ruszyła największa w Polsce „Solidarnościowa” manifestacja 1 majowa licząca ok. 30 tysięcy osób prowadzona przez Mariusza Książkiewicza z pionu Huty „Warszawa”, którego ukrywano przez 3 miesiące po manifestacji. Przebieg pochodu w/g CDN:

1. 10″oo nabożeństwo w Katedrze. Mszę świętą celebruje ks. prałat Jan Zalewski. W kazaniu podkreśla prawo robotników do dysponowania owocami własnej pracy.

2. Po wyjściu z Katedry tłum wypełnia Plac Zamkowy. Rozwinięto flagi i transparenty, uformowano czoło pochodu.

3. Milicja blokuje drogę na Krakowskie Przedmieście. Pochód Senatorską dociera do Miodowej.

4. 11:20 – pochód zatrzymuje się przed Pałacem Paca, rezydencją Prymasa Polski. Manifestujący śpiewają „Boże coś Polskę”. Słychać okrzyki „Niech żyje Papież”, „Niech żyje Prymas”.

5. 11:30 – pododdziały ZOMO wyprzedzane przez samochody z działkami wodnymi i budy mili-cyjne, blokują wejście na Plac Krasińskich. Czoło pochodu skręca w ul. Długą. W tym momencie reszta pochodu wypełnia całą ulicę Miodową.

6. Pochód przechodzi ulicami: Freta, Kościelną, Rynkiem Nowego Miasta, Starą Boleść do Wyb-rzeża Gdańskiego. Kierowcy samochodów pozdrawiają manifestantów klaksonami, autobusy MZK zatrzymują się.

7. 13:00 – na trawnikach wzdłuż Wybrzeża Gdańskiego odbywa się spontaniczny wiec. Przemawia-no z dachu barakowozu. Minutą ciszy uczczono pamięć poległych w grudniu 1981 r. Odśpiewano „Boże coś Polskę” i Hymn. Poinformowano, że milicji nie udało się przechwycić radiostacji „Solidarności”.

8. 13:15 – Koniec pochodu, manifestanci rozchodzą się. Na tych parę godzin odzyskaliśmy poczucie, że jesteśmy u siebie – we własnym domu i mieście. Ludzie przecierali oczy z niedowierzania, nie-którzy mieli łzy w oczach.

Prowadzący pochód Mariusz Książkiewicz na zdjęciu z biało-czerwoną opaską.

Manifestacje 3 maja były m.in. również zasługą MRK”S”.

( Przebieg manifestacji – link manifestacje.)

MRKSS a później MRK”S” uczestniczyli w uruchomieniu i cały czas współpracowali z twórcami Radia „Solidarność” – Zofią i Zbigniewem Romaszewskimi. W audycjach Radia „S” odczytywane były komunikaty MRK”S” – m.in. komunikat o powstaniu MRK”S” , komunikat o organizacji po-chodu 1 maja, a w „CDN- Głos Wolnego Robotnika” były teksty audycji Radia „S”. W emitowa-nych audycjach duży udział mieli ludzie z MRK”S” a po aresztowaniu Z. Romaszewskiego Radiem „S” zajął się E. Mizikowski, był jednocześnie emiterem ok. 50-ciu audycji. MRK”S” brał fizycznie udział w każdym z trzech programów Radia „S”.

AKCJE – DEMONSTRACJE.

Zgodnie z zaleceniem TKK I RKW działacze MRK”S” przyłączyli się do strajków protesta-cyjnych. W pierwszym numerze „CDN – GŁos Wolnego Robotnika” ukazało się oświadczenie MRK”S”: „Strajk 13 maja 1982r był strajkiem protestacyjnym, domagającym się wolności dla uwięzionych i przywrócenia działalności naszego Związku Zawodowego „Solidarność”. W straj-ku wzięła udział większość Zakładów Pracy w Warszawie w różnym stopniu zaangażowania, od 25 do 90%. W odwecie za strajk nastąpiły w wielu zakładach pracy liczne zwolnienia.

UŁOŻENIE PŁYTY NA PLACU ZWYCIĘSTWA.

Z inicjatywy A. Borowskiego i wyrażeniu zgody przez „piątkę” ponowiono, tym razem przestrze-gając zasad konspiracji, próbę położenia „Płyty” ku czci poległych górników kopalni „Wujek”. 31.maja 1982 r. wstawiono płytę, położono wieniec z szarfą z napisem MRK”S”, obłożono ją wią-zankami kwiatów rzucono ulotki powiadamiające, że „płyta” została położona przez działaczy „Solidarności” skupionych w MRK”S”. Nikt z biorących w akcji nie został zatrzymany.

UWOLNIENIE JANA NAROŻNIAKA.

7 czerwca 1982 r. ze Szpitala Akademii Medycznej na Banacha postrzelonego przez milicję dzia-łacza „Solidarności” Jana Narożniaka. Propozycja akcji padła ze strony dr Jerzego Siwca , członka „Solidarności” w szpitalu na Banacha. Akcją kierował i brał bezpośredni udział w uwolnieniu Jerzy Bogumił. W „CDN – Głos Wolnego Robotnika” numer 2 ukazał się komunikat o treści: „Dnia 7 czerwca, na terenie szpitala przy ul. Banacha, grupa specjalna MRK”S uwolniła znajdu-jącego się tam pod obstawą SB kolegę Jana Narożniaka, do którego milicja strzelała na ulicy 26 maja 1982r po uprzednim wskazaniu go przez konfidenta o nazwisku Świerczewski. Akcję przeprowadzono sprawnie i bezpiecznie. Grupa nie korzystała z pomocy personelu by nie narazić go na represje. Udało się także uniknąć kontaktu z obstawą i stosowania jakiejkolwiek przemocy. Kol. J. Narożniak znajduje się obecnie w dobrych warunkach pod stałą opieką lekarską, a jego zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Wkrótce opublikujemy komunikat lekarski. Akcja ta była pierwszym z zapowiedzianych w oświadczeniu MRK”S” z dnia 28 maja 1982r działań prze-ciwko eskalacji terroru ze strony komunistycznej władzy. Terroru, który pojawia się na ulicach, a jest stale obecny w pokojach przesłuchań, aresztach, więzieniach i obozach dla internowanych.

Warszawa, 8 czerwca 1982r

MIĘDZYZAKŁADOWY ROBOTNICZY KOMITET „SOLIDARNOŚCI”

(Dokladny przebieg akcji – link akcje specjalne).

TEATR KOMEDIA.

Na prośbę środowiska aktorskiego, które zgłosiło Olgę Lipińską jako „kolaboranta” postano-wiono uniemożliwić wystawiania spektakli w teatrze Komedia, którego była dyrektorem. Zdecydowano nie stosować przemocy fizycznej do dyrektora teatru. Aby uniemożliwić prze-bywanie na widowni widzom Wojciech Borkowski i Adam Borowski rozleli na widowni teatru środek cuchnący – merkaptan. Akcja udała się, nikogo nie zatrzymano.

ULOTKA „MIESZKAŃCY WARSZAWY”.

W celu uczczenia wydarzeń czerwcowych w Poznaniu 1956r.

„Piątka” poleciła A. Borowskiemu przeprowadzenie akcji ulotkowej.

Treść ulotki była autorstwa Marka Rapackiego.

DEMONSTRACJA 31 SIERPNIA 1982 R.

Akcje ulotkowe przeprowadzone w dniu 17.08.1982 r. miały na celu poinformowanie społeczeństwa o planowanym na dzień 31.08.1982r t.zw. „marszu pokoju” – inicjatywa marszu wyszła ze strony RKW. „Piątka” poleciła Sławomirowi Miastowskiemu przeprowadzenie akcji ulotkowej. Rozwieszono transparenty wykonane przez siostry Elżbietę i Lidię Stobbe: „Amnestia dla skazanych”, „Zwolnić internowanych” i „Żądamy porozumienia Solidarność”. Przy ul. Hożej transparenty zaczepiono na dachach przeciwległych budynków z których rozsypano ulotki. Na dachu zaczepiony był duży balon z napisem „Solidarność”. Do niego doczepiona była biało-czerwona flaga z napisem „Solidarność – MRK”S”.

Jak się później okazało – S. Miastowski wprowadzony do służb specjalnych MRK”S” przez A. Borowskiego, a po aresztowaniu A. Borowskiego został jego następcą, był oficerem SB, który doprowadził pod koniec roku do rozbicia pierwszej „piątki” i struktury MRK”S”.

S. Miastowski doprowadził też do aresztowania Z. Romaszewskiego, który był na spotkaniu „piątki” przekazując infomacje RKW na temat demonstracji. Został wyznaczony jeden plac w Warszawie do którego miały dotrzeć grupy zgromadzone na czterech innych placach. Nazwa placu docelowego miała być podana drogą radiową na dwie godziny przed demonstracją. Miał być też kontakt radiowy między grupami. Dzień przed demonstracją zostają aresztowani Z. Romaszewski i Andrzej Machalski, zabrakło łączności radiowej i jednolitego kierownictwa. Z. Romaszewski był członkiem RKW, który informował MRK”S” o stanowisku RKW na różne tematy a sam bardzo ściśle współpracował z MRK”S”. Od 17.oo zebrani w różnych częściach Warszawy ludzie tworzą pochody z flagami i transparentami. Największa, kilkutysięczna grupa rusza spod Rotundy w kierunku placu Konstytucji, atak ZOMO na demonstrantów następuje w pobliżu placu, dochodzi do rozbicia pochodu. Zamieszki przenoszą się w inne rejony Warszawy, trwają do godziny 21.oo.

WIECE 10.11.1982r.

E. Mizikowski zwolniony dyscyplinarnie z Huty „Warszawa” wprowadził od połowy paździer-nika 1982r na swoje miejsce w „piątce” Wacława Skudniewskiego. E. Mizikowski organizował Międzyzakładowe Porozumienie Strajkowe – zaproponował zorganizować w dniach 10.11.1982r strajk absencyjny, jednak propozycja nie została przyjęta. Ustalono, że pracownicy zbiorą się na wiecach pod PZO i ZM im. M. Nowotko gdzie wiec zakończył się przejściem na mszę do jed-nego z kościołów. Była to ostatnia akcja zorganizowana przez pozostających na wolności zało-życieli MRK”S”. 29.11.1982 r. na spotkaniu „piątki” doszło do wtargnięcia SB do mieszkania i aresztowania pozostałego kierownictwa MRK”S”.

12.07.1982r został aresztowany A. Borowski, 7.10.1982r – J. Bogumił, 4.11.1982r – R. Bie-lański, 29.11.1982r – B. Gołębiowski, E. Mizikowski, Wacław Skudniewski i Edward Piotrow-ski, który został zwolniony z aresztu z zamianą na dozór milicyjny.

Uprzednio zostali aresztowani inni czynni działacze struktur MRK”S” – 35 osób a 20 osób poddano dozorowi milicyjnemu.

Akcje SB i MO rozbiły pierwsze kierownictwo MRK”S” ale nie zniszczyli niższych struktur organizacji, przetrwała również redakcja „CDN – GWR”. Niższe szczeble struktury przeorganizowały się i prowadziły cały czas opór wobec WRON.

PROCES KIEROWNICTWA MRK”S”.

Proces MRK”S” odbywał się od 21 marca do 19 maja 1983r przed Sądem Warszawskiego Ok-ręgu Wojskowego. Rozprawy rewizyjne odbyły się 10 i 12 sierpnia 1982r. Na ławie oskarżo-nych zasiedli: Adam Borowski, Wacław Skudniewski, Jerzy Bogumił, Bogusław Gołębiow-ski, Roman Bielański, Elżbieta Stobbe, Mieczysław Nowak, Grzegorz Gampel i Andrzej Machalski. Oskarżonych do Sądu przywieziono skutych kajdankami przy silnej ochronie milicji ponieważ rozeszła się pogłoska, że oskarżeni mają być odbici przez wolskie Porozumienie „Solidarności” VIS. E. Mizikowski został wyłączony do drugiej sprawy MRK”S”, E. Piotrowski nie został aresztowany, wystąpił w procesie jako świadek oskarżenia. Kierownictwo MRK”S” zostało oskarżone o to: „że od kwietnia 1982r brali udział w związku pod nazwą „Międzyzakładowy Robotniczy Komitet „Solidarności”, którego istnienie i struktura miały pozostać tajemnicą wobec organów państwowych, a jego celem było przestępcze naruszanie obowiązującego porządku prawnego, a w szczególności poprzez wydawanie i kolportowanie antypaństwowych wydawnictw propagand-dowych zawierających fałszywe wiadomości mogące wywołać niepokój publiczny lub rozruchy oraz organizowanie strajków i akcji protestacyjnych, przy czym we wskazanym związku pełnił czynności kierownicze.”

Jerzy Bogumił, Bogusław Gołębiowski, Roman Bielański i Andrzej Machalski odmówili składania zeznań i nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Pozostali złożyli zeznania a ponadto przyzna-li się. Prokurator por. Czesław Jarosławski wniósł o wymierzenie oskarżonym kar pozbawienia wolności: – A. Borowski – 8 lat, – W. Skudniewski – 4 lata, – J. Bogumił – 6 lat, – B. Gołębio-wski – 6 lat, – R. Bielański – 5 lat, – E. Stobbe – 4 lata, – M. Nowak – 1,5 roku, – G. Gampel – 6 lat, – A. Machalski – 5 lat. Po procesie, który był farsą, musieliśmy dostać WYROK, po wystąpieniach obrońców i rozprawach rewizyjnych kary wyniosły: A. Borowski – 3,5 roku, W. Skudniewski -1,5 roku, J. Bogumił, B. Gołębiowski, R. Bielański, G.Gampel, A. Machalski po 2 lata. E. Stobbe i M. Nowak otrzymali wyroki w zawieszeniu. J. Bogumił , B. Gołębiowski, R. Bielański i A. Machalski karę odbywali w Zakładzie Karnym Hrubieszów.

(Prawie dokładny przebieg procesu jest opisany w Wydawnictwie: nowa&arch PROCES – MRK”S” Archiwum Solidarniści.)

KONTYNUACJA DZIAŁAŃ MRK”S”.

Okres po listopadzie 1982r kiedy aresztowano pierwszą „piątkę” był bardzo trudny dla pozostałej struktury, urwały się kontakty między zakładami, redakcja „CDN – GWR” w uszczuplonym skła-dzie pod kierownictwem Marka Rapackiego wydawała pismo nadal choć w zmniejszonym na-kładzie, zakłady powoli zaczęły w pionach organizować się na nowo, już w nowej innej struk-turze, część pionu CNPME prowadził Leszek Mroczkowski. Prowadzono dalej kolportaż prasy, książek i znaczków pocztowych na całą Polskę, a na zagranicę prowadziła „Pszczoła” – Nelii Biesiekierska. Po aresztowaniu pierwszej „piątki” MRK”S” postanowili postawić pomnik dla „Solidarności” która Walczy! Pomnik wykonano w zakładzie CNPME na Wólczyńskiej i wmuro-wano obok grobu „Jerzyków”, przy którym z prawej strony stał metalowy pomnik Polski Wal-czącej w Palmirach. Pomnik w którym były duże, półtora merowe litery „S i W” wmurowano po lewej stronie grobu. Pomnik |stał ponad miesiąc a wykonali, przewieźli i wmontowali Stanisław Szelągowski i Leszek Mroczkowski. W 1983r Aldona Ekiert i Ewa Mroczkowska w lokalu przy kościele Św. Wojciecha na Woli zorganizowały kursy dla działaczy „Solidarności” na temat zachowania i praw przysługujących aresztowanym oraz przesłuchiwanym. Na kursie wykładali mecenas: Zofia Adamowicz i Piotr Andrzejewski. Nawiązano kontakty z Anną Walentynowicz, Andrzejem i Joanną Gwiazdami.

Pion Huty „Warszawa” prowadził Zdzisław Król do połowy 1986r (później zajmował się drukiem), pracował kolportaż, przegrupowano na nowo zakłady pracy. Dołączyła Fabryka Samochodów Osobowych z Jerzym Dynerem a także nawiązano kontakt z Hutą Szkła „Wołmin”. Po amnestii z więzienia wrócili do MRK”S” Jerzy Bogumił i Edward Mizikowski. Od października 1983 r nowe kierownictwo struktury stanowili: E. Mizikowski, J. Bogumił, M. Rapacki i J. Dyner. Wydano „Poradnik polskiego demonstranta”, wydrukowano dwa numery „CDN – Głos Wolnego Robotnika” na odwrocie „Obwieszczenia o wprowadzeniu stanu wojennego”, akcje ulotkowe okolicznościowe i informacyjne, wzywające do uczestnictwa w pochodzie 1 maja 1984 r. pod Hutą na ul. Kasprowicza oraz komunikaty Radia „S”, pokazał, że MRK”S” pomimo okrojonego składu działa nadal prężnie. Pochód 1 maja 1985 r. pod Hutą został rozbity przez ZOMO a manifestanci przenieśli się do kościoła Św. Stanisława Kostki. Wydawano własne znaczki pocztowe w 1984 r., 1985 r. i 1986 r.

MRKS - znaczki

MRKS – znaczki

W 1984 r. MRK”S” brał czynny udział w liczeniu frekwencji w wyborach do Sejmu. W styczniu 1985 r. przyłączyło się do MRK”S” Międzyzakładowe Porozumienie Solidarności „Wisła”. W 1984r zaczynają się pierwsze kontakty MRK”S” i „Solidarności Walczącej” z Wrocławia. W 1986r Kornel Morawiecki wystosował do MRK”S” propozycję przyłączenia się do SW w charakterze jej warszawskiego oddziału. W 1986 roku doszło do spotkania SW, MRK”S” i MKK, na którym stwierdzono zbieżność celów wszystkich struktur, deklarowano współpracę a działalność postanowiły prowadzić nadal w konspiracji pomimo ujawnienia się RKW. Po emitowaniu I-go programu Radia „S” a następnie II-go i III -go programu w nadawanie audycji mocno włączył się Krzysztof Wolf w Warszawie oraz na sesjach wyjazdowych w Polsce, nadawano a fonii I i II programu TVP. Łącznie był emiterem ok. 280 audycji aż do 1989r, nadawał też dla SB i MO na ich częstotliwościach. W roku 1984 dwa razy nadano audycję w Hucie „Warszawa”: raz przy pomocy opancerzonej, kuloodpornej „gadały” a drugi raz podłączono się do radiowęzła zakładowego, w akcjach udział wzięli: Andrzej Stankiewicz i Ro-bert Kotarski. W 1985r razem z Grupami Oporu „Solidarni”, grupą Wojtka Nachyłły nagłośnio-no Plac Wilsona. W 1986r wykonano nagłośnienie rejonu kościoła Św. St. Kostki z mieszkania naprzeciwko na Placu Wilsona. Nagłośniono również ul. Rutkowskiego – Paweł Łopiński i Jacek Siemaszko. Poza w/w w akcjach brali udział: Jola Kwik, Marek Wolf i Jola Trzeciak. Podczas kierowania pionem przez K. Wolfa założono t.zw. Filie MRK”S”: w Płocku – kierowaną przez Jacka Pawłowicza, w Białymstoku – kierowaną przez księdza Stanisława Suchowolca, ponadto w Radomiu, Katowicach, Stalowej Woli. Wszędzie tam K. Wolf nadawał audycje Radia”S”.

W Stalowej Woli, w czasie trwania strajków majowych po sygnale z „Filii – MRK”S” K.Wolf i E. Mizikowski uratowali robotników, którzy zwątpili w powodzenie strajku, rozchodzili się do domów, wtedy K. Wolf i E. Mizikowski na kupionym prześcieradle wypisali hasło: „Nie ma wolności bez Solidarności” zanieśli pod Hutę, powiesili przy bramie a robotnicy widząc to wrócili i dokończyli rozpoczęty strajk. Duży udział miał MRK”S” w protestach związanych z zabójstwem ks. Jerzego Popiełuszki w październiku 1984r. Przdstawiciele MRK”S” Edward Mizikowski oraz Jerzy Bogumił złożyli duży wieniec z szarfą sygnowaną przez MRK”S” i wzięli udział w uroczystościach pogrzebowych. W rocznicę śmierci ks. Jerzego wmurowano tablicę pamiątkową w ścianę budynku biurowca „B” Huty „Warszawa”, a po zerwaniu jej przez SB za parę miesięcy wmurowana została ponownie przez K. Wolfa. Od 1985r Marek Rapacki nawiązał długotrwały kontakt z MKK i wydawanym przez nich pismem „WOLA”. Wspólne ogłoszenie 1 maja 1986r „Dniem Solidarności z walczącym Afga-nistanem” wskazywało na dobrą współpracę. Z tej okazji wydano wspólnie specjalny numer „CDN – Głos Wolnego Robotnika” w nakładzie ok.30 tysięcy egzemplarzy. Jerzy Bogumił wspólnie z innymi grupami oporu podjęli próbę nagłośnienia Traktu Królewskiego, położono instalację elektryczną, zamontowano urządzenia nagłaśniające. W nocy przed uruchomieniem sprzętu SB wszystko pozrywała – pozostawiła tylko przewody zasilające. Na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie 1985 r.. w Dolince Katyńskiej K. Wolf i E. Mizikowski zakleili płytę z kłamliwym napisem. Przykleili na to miejsce wyciętą z grubej blachy, pomalowaną na biało „płytę” z napisem: „KATYŃ PAMIĘTAMY!” Przy płycie obłożonej kwiatami i zniczami modlili się wierni razem z ks. Stanisławem Małkowskim. Po akcji nikogo nie zatrzymano!

Przez pewien czas od 1985 r. współpracowała z MRK”S” w zakresie kolportażu Grupa Polityczna „Robotnik” – Piotra Ikonowicza. Przeprowadzono wspólną akcję ulotkową przed 1 maja 1986 r.

OSTATNI WIĘZIEŃ POLITYCZNY.

Z okazji wizyty Jana Pawła II w czerwcu 1987 roku MKK i MRK”S” wydały wspólnie w du-żym 30 tys. nakładzie gazetę pod nazwą „JESTEŚMY”. 18 września 1987 roku podczas piel-grzymki robotników na Jasną Górę, na terenie dworca w Częstochowie zatrzymano z gazetą „JESTEŚMY” członków MRK”S”: Adama Słowika, E. Mizikowskiego i K. Wolfa. K. Wolf próbował uciekać, milicjanci potraktowali go gazem i pobili do utraty przytomności, ale to K. Wolf dostał sankcję i został oskarżony o pobicie milicjanta. 23 grudnia 1987r został skazany na rok bezwzględnego pozbawienia wolności – był to odwet za działalność K. Wolfa w MRK”S” i emitowaniu Radia „S”. Edward Mizikowski podjął walkę o uwolnienie K. Wolfa, który był ostatnim więźniem politycznym PRL. Pikietę z transparentami w dniu 15.10.1987r pod Hutą „Warszawa” zorganizowaną na przełomie zmian widziało ponad tysiąc pracowników. Robotnicy Walcowni Średniodrobnej „W – 48″ gdzie kiedyś pracował K. Wolf nie podjęli pracy. W pikiecie brali udział: A. Stankiewicz, A. Słowik, M. Wolf, E. Mizikowski… Gdy po przyjeździe „Nysy” z milicjantami i z której wysiadł kpt. Maj próbując krzykiem usunąć demonstrujących E. Mizikowski oblał się benzyną i zapalił zapalniczkę. Kpt. Maj uciekł do „Nysy” i odjechali, w tym samym czasie Karol Szadurski (przewodniczący NSZZ”Solidarność” Huty „W-wa”) i Jacek Lipiński uciekli z grupy stojących przy „Pikiecie” bojąc się, że będą posądzeni o poparcie dla K. Wolfa. Po odjeździe „Nysy” pikietujący ulotnili się, pozostali robotnicy, bez używania siły dzię-ki mediacji ks. Stanisława Małkowskiego rozeszli się. Nikogo nie zatrzymano. W dniu 1.12.1987 r. E. Mizikowski, M. Wolf i A. Słowik weszli na rusztowanie na placu Konsty-tucji z transparentem żądającym uwolnienia K. Wolfa. Dnia 25.12.1987 r. E. Mizikowski zorganizował „manifestację” na dachu baru i rusztowaniu przy zbiegu ulic: Chmielnej i Zgoda, połączoną z akcją ulotkową w obronie Krzysztofa Wolfa, Kornela Morawieckiego i Andrzeja Kołodzieja z SW. To wystąpienie oglądało ok.2,5 tys. osób. 2.05.1988 r. E. Mizikowski z Radosławem Sikorą umieścili na rusztowaniu Pałacu Staszica transparent w obronie więźniów poli-tycznych. Po odsiedzeniu 2/3 kary wyszedł z więzienia w Barczewie Krzysztof Wolf. 21.08.1988 r. Seweryn Jaworski, K. Wolf i E. Mizikowski weszli na teren Huty „Warszawa” z transparentami: „Solidarność to wolność i chleb” , „Hutnicy solidarni z górnikami”. Zostali zatrzymani przez SB ale pomimo tego trzy Wydziały Huty przystąpiły do strajku. Dzięki tej akcji powstał 19.09.1988r w Hucie – Komitet Założycielski „Solidarności”. W komunikacie MRK”S” w 248 numerze „CDN – GWR” czytamy:

„Rozwój wydarzeń od 13.12.1981r do dnia dzisiejszego świadczy dobitnie o tym, że NSZZ „Solidarność” rozpadł się na rozproszone i nieskoordynowane inicjatywy. Statutowe wadze Regionu oraz RKW nie tylko nie potrafiły zatrzymać tego procesu, ale wręcz wyparły się „So-lidarności” oświadczeniem z dnia 16 grudnia 1987r. Wobec braku pracy związkowej w Regio-nie, Międzyzakładowy Robotniczy Komitet „Solidarności” działający tajnie od kwietnia 1982r powołal dn. 28.10.1988r jawną reprezentację w celu odbudowy Związku w zakładach pracy. MRK”S” rozwiąże się w chwili rozpoczęcia działalności NSZZ „S” zgodnie ze statutem z roku 1980. Za reprezentanta „Solidarności” w Regionie Mazowsze uważamy Zbigniewa Romaszew-skiego.” W skład jawnej reprezentacji MRK”S” weszli: Marek Irek, AndrzejStankiewicz, Krzy-sztof Wolf i Edward Mizikowski – reprezentanci Huty, Roman Dzitkowski i Emil Broniarek – ZM Ursus, Ireneusz Sinkiewicz – FSO, Marek Koźbiał – Walcownia Metali „Warszawa”, Elżbieta Kozieł – służba zdrowia i Cezary Miżejewski – student UW. Od 248 numeru „CDN – GWR” odsunięto dotychczasową redakcję (która stała się zbyt bliska RKW), kierownictwo przejął E. Mizikowski, a firmowanie numeru 251 nazwiskiem M. Rapackiego spowodowało, że na łamach „Woli” ukazał się komunikat o zakończeniu z dniem 8.12.1988r działalności redakcji, która do 247 numeru wydawała „CDN – Głos Wolnego Robotnika”. Tygodnik „CDN – GWR” wydawany jest do 1990r oprotestowując kierunek przemian i porozumienie Okrągłego Stołu.

Końcem działalności MRK”S” było zebranie wyborcze 19.02.1989r w sali kościoła św. Józefa, gdzie miano wybrać nowe władze regionu. Obecni przegłosowali, że stanowią Tym-czasowy Zarząd Regionu. Następnie wybrano Regionalną Komisję Wykonawczą. Delegaci MRK”S” zgłosili w wyborach do RKW – Marka Rapackiego, który przepadł w głosowaniu. MRK”S” zgłosił propozycję powołania Komisji Rewizyjnej i przegłosowania uchwały wzy-wającej do relegalizacji „Solidarnosci” bez zmian w statucie, a po odrzuceniu ich w głoso-waniu delegaci MRK”S”: E. Mizikowski, K. Wolf oraz C. Miżejewski złożyli w proteście swoje mandaty członków TKR. W konsekwencji margineralizowania MRK”S” było wstąpienie w marcu 1989 r. do Kongresu Opozycji Atnyustrojowej.

Jerzy Bogumił

Akcja Odbicia Jana Narożniaka

Relacja Jerzego Bogumiła – kierującego akcją uwolnienia Jana Narożniaka.

26 maja 1982r na pl. Wilsona (wówczas – pl. Komuny Paryskiej) patrol MO zatrzymał do kontroli dokumentów Jana Narożniaka, ukrywającego się działacza „Solidarności”, po okazaniu dowodu milicjanci zapytali, dlaczego brak wpisu o zatrudnieniu, J. Narożniak wyjaśnił, iż w obawie przed internowaniem się ukrywa. Oferował pewną kwotę za puszczenie, ale gdy okazało się, że mało rzucił się do ucieczki. Milicjanci zaczęli strzelać, kapral Bydłoń trafił J. Narożniaka w prawą dłoń i biodro, został przewieziony pod nadzorem milicji do Szpitala Akademii Medycznej przy ul. Banacha gdzie przeprowadzono operację biodra i amputację małego palca u prawej ręki. SB stwierdziło, że z tymi obrażeniami może przebywać w szpitalu więziennym i chcieli go przewieźć na Rakowiecką. Nie zgadzał z tym się dr Jerzy Siwiec członek szpitalnej „Solidarności”, dlatego wymyślił sposób na uwolnienie J. Narożniaka ze szpitala. J. Siwiec nawiązał kontakt ze Zbigniewem Romaszewskim sugerując uwolnienie J. Narożniaka. Z. Romaszewski zorganizował spotkanie, na które przybył powiadomiony przez łączniczkę – Danutę Jadczak – Jerzy Bogumił. Dr J. Siwiec, który przedstawił plan uwolnienia J. Narożniaka, poinformował nas o sytuacji w szpitalu i działaniach prewencyjnych MO i SB. Wyraziłem zgodę (Jerzy Bogumił) na przeprowadzenie akcji mającej na celu zabranie ze szpitala postrzelonego J.Narożniaka. Zaproponowałem Adamowi Borowskiemu udział w akcji, zgodził się i podziękował za propozycję. Spotkaliśmy się z dr J. Siwcem, ustaliliśmy termin spotkania na terenie szpitala w celu zapoznania się z terenem, sposobem poruszania się na bloku operacyjnym i zwyczajami personelu. Dr J. Siwiec pokazał nam trasę, którą będzie się przemieszczał wieziony na operację J. Narożniak oraz naszą drogę z nim po operacji. Powiedział jak mamy zachowywać się na bloku operacyjnym, żeby nie wzbudzać podejrzeń a przypadku czyjegoś zainteresowania nami, mieliśmy mówić, że jesteśmy studentami. Dostałem adres lokalu przygotowanego do przyjęcia J. Narożniaka, pod który mieliśmy go przywieźć. A. Borowski nie wiedział gdzie będzie zawieziony J. Narożniak, dowiedział się o tym w dniu uwolnienia. Było to mieszkanie Małgorzaty Jastrzębskiej na ul. Staffa, pokazałem się, ustaliliśmy dalszy kontakt, sposób transportu z samochodu i wniesienia do mieszkania. Musieliśmy dysponować samochodem dostawczym typu „Nysa” lub „Żuk”. Ja miałem dwa takie samochody, jeden z PRK drugi do zaopatrywania warzywniaka. A. Borowski powiedział, że dysponuje samochodem ze swojego byłego zakładu pracy. Była to „Nysa” Pogotowia Sygnalizacyjnego z MPRE. Była profesjonalnie oznakowana (napisy) do pracy na mieście, wyposażona w lampy sygnalizacyjne, posiadała oficjalne dokumenty potwierdzające jej status – niewzbudzającą podejrzeń swoim wyglądem – idealną na nasze potrzeby. Zdecydowałem, że wykorzystamy ten samochód do akcji. Pokazałem kierowcy „Nysy” – Mirosławowi Radzikowskimu gdzie po akcji ma przywieźć rannego J. Narożniaka. Czekałem na sygnał, kiedy J. Narożniak będzie zwieziony na blok operacyjny w celu zmiany opatrunku. Kontakt był tylko ze mną. Po otrzymaniu sygnału powiadomiłem A. Borowskiego, że 7 czerwca mamy „imprezę”. Przyjechaliśmy do szpitala osobno, spotkaliśmy się przed szpitalem, poszliśmy pod rejestrację przychodni szpitalnej, usiedliśmy w kolejce i czekaliśmy aż windą zwiozą J. Narożniaka na blok operacyjny. Po ok. godzinie z windy wyłoniło się łóżko z obstawą cywila i dwóch uzbrojonych milicjantów – domyśliliśmy się, że to J. Narożniak. Odczekaliśmy jeszcze jakiś czas, widzieliśmy jak cywil rozstawił przy wejściach na blok operacyjny uzbrojonych wartowników i poszedł sobie spokojnie do kawiarni szpitalnej. Zdecydowałem, że już dosyć czasu wytraciliśmy (J. Narożniak zanim trafi na salę operacyjną musi przejść rutynową procedurę przygotowawczą – to trwa) idziemy w kierunku „śluzy” prowadzącej do wejścia na blok operacyjny. Idę pierwszy, A. Borowski za mną, dochodzę do stojącego wartownika przed wejściem na blok, wartownik pyta – dokąd?, ja wskazując na drzwi do śluzy mówię „TU” i przechodzę obok niego „olewając go”, A. Borowski za mną. Wartownikowi kazali pilnować wejścia na blok operacyjny, nie wiedział, że na blok operacyjny wchodzi się przez śluzę gdzie należy się przebrać, nie wiedział wcale o śluzie. Po przejściu przez śluzę do szatni przebraliśmy się. A. Borowski był cały mokry od potu, nałożyliśmy na siebie zielone dwuczęściowe ubrania obowiązujące na bloku operacyjnym, maski i poszliśmy zobaczyć, co z J. Narożniakiem. Był jeszcze na sali przedoperacyjnej. A. Borowski czerwony, cały spocony wrócił do śluzy i czekał, ja chodziłem po bloku obserwując Janka i zabiegi pielęgniarek przy nim. Widziałem jak wzięli Janka na salę operacyjną, żeby zmienić mu opatrunki, widziałem jak to robią, spytałem dr J. Siwca czy można go zabrać Janka, skinął głową, że tak. Widziałem jak J. Narożniaka zabierali z sali operacyjnej i przewieźli go do sali pooperacyjnej. Zobaczyłem i zapamiętałem, (żeby nie wziąć kogoś innego) miejsce gdzie Janka postawili i poszedłem po A. Borowskiego siedzącego w śluzie. Weszliśmy do sali pooperacyjnej zabraliśmy łóżko z J. Narożniakiem i pojechaliśmy do małej salki przygotowawczej. Tu musieliśmy przełożyć Janka z łóżka na wózek. Jeszcze nie zdążyliśmy go ruszyć a ktoś otworzył drzwi do salki i patrzył na nas, odwróciłem się podszedłem do drzwi, powiedziałem przepraszam i zamknąłem przed nim drzwi – żadnej reakcji. Przełożyliśmy Janka na wózek, przykryliśmy prześcieradłem, opuściliśmy salkę i pojechaliśmy w kierunku windy, musieliśmy przejechać przez przejście przez blok operacyjny i tu mógł nas zauważyć milicjant, ale nie patrzył w naszą stronę. Wjechaliśmy do windy, zmieniliśmy zielone ubrania na inne, ja nałożyłem na siebie fartuch wiszący w windzie – uznałem, że przebiorę się szybciej niż zakładając białe dwuczęściowe ubranie. W windzie przykryliśmy Janka całego prześcieradłem, żeby „wyglądało”, że wieziemy nieboszczyka. Z windy mieliśmy pojechać w stronę „zwierzęciarni” długim ponad 500 m korytarzem. Tu A. Borowski stracił orientację po raz drugi, pierwszy raz podczas próby z dr J. Siwcem, chciał iść w innym kierunku, całkowity brak orientacji, po dwóch zakrętach stracił poczucie kierunku i miejsca, w którym się znajduje. W połowie drogi A. Borowski dał znać M. Radzikowskiemu, żeby podjechał pod drzwi przy „zwierzęciarni”. W tunelu było wejście do pralni, z którego wyszły dwie pielęgniarki w ”drewniakach” i szły w tą samą stronę, co my, pogłos stuku drewniaków niósł się po całym tunelu z takim natężeniem, że nie wiedzieliśmy, w jakiej odległości są za nami. Przyspieszaliśmy, drzwi były około 30 m za zakrętem, musieliśmy wyrobić sobie przewagę nad nimi, żeby nie zobaczyły jak przekładamy Janka z wózka do „Nysy” – „kradniemy trupa” – mogły podnieść raban. Przełożyliśmy J. Narożniaka, wsiedliśmy do Nysy, rozebraliśmy się i A. Borowski mówi, że ma samochód osobowy BMW na parkingu. Była to samowola A. Borowskiego, miał kategoryczny zakaz informowania kogokolwiek o akcji, powiadomił mnie o tym w ostatniej chwili. Podjąłem decyzję, że może się przydać, w przypadku kontroli czy pościgu zablokujemy lub staranujemy goniących. M. Radzikowski zatrzymał się naprzeciwko wejścia do szpitala gdzie stał radiowóz i grupa uzbrojonych milicjantów, wysiedliśmy. Wszystkich milicjantów było siedemnastu: po jednym przed wejściami na blok operacyjny, piętnastu na parterze gdzie stał także radiowóz oraz jeden „cywil” – wydawało się dowódca. Wsiedliśmy do samochodu osobowego, którym kierował Kazimierz Hintz. Powiedziałem, że Mirek jedzie pierwszy – my za nim, K. Hintz był zdenerwowany, wjeżdżał ostro z piskiem opon w zakręty. Przed skrętem w ul. Staffa mówię zwolnij skręcamy w prawo, spokojnie, bo na balkonie III PIĘTRA STOJĄ LUDZIE, skręcił z piskiem hamulców i zatrzymał się za „Nysą”. Po przyjechaniu pod umówiony adres na ul.Staffa „Nysa” zatrzymała się. Ja z Adamem wysiedliśmy z BMW, K. Hintz odjechał, znowu z piskiem opon. Na szczęście nikt nie zareagował na te piski opon i hamulców. Adam poszedł do „Nysy” a ja poszedłem do lokalu. W lokalu czekała już dr Ewa Kunicka, która jak mnie zobaczyła rzuciła mi się na szyję – aż się wystraszyłem, że coś się stało – ale ona zrobiła to z radości, że się udało i Małgorzata Jastrzębska właścicielka mieszkania. Małgosia otworzyła drzwi na balkon ze schodami do ziemi, wyszła otworzyć bramę do ogródka od strony ul. Staffa. Wyszedłem na balkon, zlustrowałem okolicę, popatrzyłem na ludzi na balkonie w domu naprzeciw, nie zwracali na „Nysę” uwagi, podszedłem do wozu. Okręciliśmy kocem w „Nysie” J. Narożniaka, wzięliśmy go na ręce i zanieśliśmy do domu. Nikt z ludzi przechodzących ani stojących na balkonie nie zareagował na to, że z niesionego przez nas „koca” wystawały ręce i nogi. M. Radzikowski spokojnie odjechał „Nysą”. Po położeniu J. Narożniaka na przygotowanym łóżku opuściliśmy mieszkanie. Powiedziałem A. Borowskiemu, żeby nikomu nic nie mówił o akcji i rozstaliśmy się. Po południu mieliśmy spotkać się w lokalu MRKS na Lazurowej, gdy tylko wszedłem za próg lokalu A. Borowski i Grzegorz Gampel doszli do mnie i A. Borowski powiedział, że już opowiedział o akcji Grześkowi i dziewczynom. Popatrzyłem na niego z politowaniem i powiedziałem: to idziemy siedzieć! Małgosia Jastrzębska skromna, subtelna, delikatna i miła osoba pokazała, jaką potrafi być twardą i oddaną sprawie udostępniając swoje mieszkanie na czas długiej rekonwalescencji J. Narożniakowi. W szpitalu SB dopiero po dwóch godzinach zorientowała się, że pilnowany pacjent zaginął, wszczęto natychmiastowe przeszukiwanie szpitala, szukali pod łóżkami i w szafkach lekarskich, przeszukano także okolicę szpitala i parkingu, nawet korony drzew sprawdzali. Zaczęły się natychmiastowe przesłuchania i aresztowania personelu szpitalnego. Dr Andrzej Sankowski, pomimo, że nic nie wiedział o akcji został aresztowany i przewieziony do Pałacu Mostowskich, tam był przesłuchiwany dniem i nocą. A. Sankowski wykonał operację ręki J. Narożniaka i byli pewni, że miał udział w jego uwolnieniu. Dr Jerzy Siwiec został po jakimś czasie aresztowany i przewieziony do Aresztu Śledczego na ul. Rakowiecką, zwolniony z aresztu ze względu na zły stan zdrowia prawie tym samym czasie, co dr A. Sankowski.


Dnia 5 czerwca 2009r Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył i wręczył wysokie odznaczenia za całokształt działalności opozycyjnej niżej przedstawionym osobom:

odbicie_narozniaka_1odbicie_narozniaka_2

Dr Jerzy Siwiec odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

odbicie_narozniaka_3odbicie_narozniaka_4

Dr Ewa Kunicka odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski

odbicie_narozniaka_5odbicie_narozniaka_6

Dr Małgorzata Jastrzębska – Czubak odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

odbicie_narozniaka_7

Prezydent RP Lech Kaczyński - Małgorzata Jastrzębska-Czubak – Ewa Kunicka – Jerzy Bogumił.

Jerzy Bogumił – został wcześniej odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.